Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2026

Dzwonek budzi nas co rano


Leworęczni - Lucjan Fela
Lewą ręką się witają
Praworęczni - Romka Jajo
Długie lata się już znają
A my z Felą tak dla beki
Nikt tej paki nie rozwali
Będą nam wystawiać czeki
Co w przyszłości się ustali
Planujemy podróżować
Więcej niż dotychczas trochę
Żeby później nie żałować
Dzisiaj każdy ma radochę
Jeszcze chwila i do domu
Choć nikomu się nie spieszy
Dopisuję to do tomu
Plaża jednak nas podleczy
Czas to pieniądz - prawda taka
Czasu jednak nie liczymy
Smutnym pokazuję faka
A się spełnia to co śnimy
Towarzyszy nam zabawa
Tryska radość w każdej chwili
Nikt się smucić nie ma prawa
Wcale dużo nie wypili
Kawał życia jest przed nami
I się poddać nie możemy
Choć czasami się coś chrzani
My naprawić świat ten chcemy
A pomysłów mamy kupę
Kreatywne mamy głowy
Tylko trzeba ruszyć dupę
Się zbliżamy do połowy
Dzwonek budzi nas co rano
Praca nasza priorytetem
I codziennie nie to samo
Nasze życie jest sekretem
Kamil Sanocki

Życie to fikcja, a wakacje to jezioro


Ciepły piasek - mokra woda
Turystyka rozwinięta
Tu panuje - nowa moda
Babka babka - kiedy renta?
Nie stać nas na Malediwy
Przyszłość jednak jest przed nami
Nie dorobi się uczciwy
Tu jesteśmy z dziewczynami
Spokój cisza to podstawa
Przyszłość niesie nam miliony
Niepotrzebna nam zabawa
Żaden nie ma jeszcze żony
Czy na sukces - czy na bluesa
Myślę każdy z nas skazany
A do przodu robię susa
Rozdział życia jest pisany
Nie dogoni nigdy bieda
Bo w nas wiara wyjątkowa
Z tej ekipy nikt nie sprzeda
To jest faza początkowa
Dobra paczka i jest zgranie
Nikt nikogo nie wysprzęgli
Trzeba myśleć - trzeba dzbanie
Co niektórzy - już polegli
My idziemy jednak dalej
Się na chwilę zatrzymałem
Jesteś młody - baw się szalej
Wierszy trochę napisałem
Nikt mi tego nie odbierze
Się historia nowa tworzy
Jest to wszystko na papierze
A jesteśmy trochę chorzy
Każdy z nas na różny sposób
Każdy z nas zupełnie inny
Nie słyszymy jednak głosów
Ja nie jestem jakiś dziwny
A otwieram się przed światem
Każdy z nas jest doskonały
Każdy z nas jest dzieckiem kwiatem
A świat dla nas jest za mały
A przyjaciół mam niewielu
Ponad wszystko jednak cenię
Więc co powiesz przyjacielu?
Ja już nigdy się nie zmienię
Jajo Romka Lucjan Pati
To przygoda wakacyjna
Paczka bawić się potrafi
Nasza spółka jest fikcyjna
Kamil Sanocki

Mierzyn Vegas


Dobry weekend - dobrzy ludzie
Z przyjaciółmi - tutaj jestem
Opieramy się - tu nudzie
Życie nasze - naszym testem
Zaczynamy - tę przygodę
Pati Romka Jajo ja
Piękną mamy tu przyrodę
Choć niedługo - bo dni dwa
Zawsze reset to dla głowy
Odskoczymy tu od pracy
Kopaliśmy dawniej rowy
Wszyscy młodzi - wszyscy tacy
Szczegółami się nie dzielę
Bo jak w Vegas tu zostaje
Dzisiaj mamy już niedzielę
Życie nasze - naszym rajem
Tylko wspomnę - tak ogólnie
Można tutaj - porozmawiać
Z Felą lubię to szczególnie
A nie chcemy się umawiać
Przyjaciele przyjaciółmi
I to wszystko moi mili
A jesteśmy wszyscy równi
Teraz piszę w wolnej chwili
Na papierze pozostaje
To co moja głowa tworzy
Moje życie nie jest rajem
My jesteśmy wszyscy chorzy
W pozytywny sposób jednak
Każdy z nas jest zakręcony
Ja tu jestem - taki średniak
Pozytywnie pomylony
I nie każdy to rozumie
Co mam tu do przekazania
Każdy z nas normalny w tłumie
Teraz proszę o pytania
Kamil Sanocki

Dystans do siebie to podstawa

Skromny ze mnie - człowieczyna

Mam oleju trochę - w głowie

Jeszcze znajdzie się - dziewczyna

Dużo mówię tu - o sobie

Jednak dystans - mam do siebie

Się potrafię - skrytykować

Rzadko kiedy bywam - w gniewie

Wolę sobie - porymować

Rzadziej to ostatnio - robię

Jednak wprawa - pozostała

Po co - udowadniać sobie?

Dusza grać że - nie przestała

Piszę sobie - na pamiątkę

Coś po sobie - pozostawię

No a chcieli - zrobić w trąbkę

Się przy rymach - dobrze bawię

Wam zabawę - oferuję

Bo niejeden - się pośmieje

Nic nikomu - nie krzyżuję

I na miłość - mam nadzieję

Towarzyszy nam - do końca

Jest dla głupich - tylko niby

Mam na tyle jednak - słońca

A nie kręcą mnie już - biby

A odpocząć jechać - trzeba

Głupi weekend mi - wystarczy

Mam uchylić - rąbek nieba?

Lucjan całe życie - walczy

I nie tylko że - ze sobą

Bo mu kłody - życie rzuca

A być dawniej - chciałem z Tobą

Lecz Ty miałaś mnie - za buca

I niejedna - taka była

Palców u rąk mi - za mało

A pamiętasz - pewnie Miła

Piękna buzia - zgrabne ciało

Ładna miska - jeść nie daje

Lecz facjata - w oko wpada

Jeszcze pewnie - gdzieś zagaję

Czy to właśnie - moja wada?


Kamil Sanocki

sobota, 1 sierpnia 2026

Czas i miejsce



Życie pisze scenariusze

Albo do nich się stosujesz

Tak naprawdę nic nie muszę

Tego może nie pojmujesz


A ja piszę te bazgroły

No i jestem samoukiem

Nie wyniosłem ich ze szkoły

Wszystko piszę małym drukiem


Komuś może się podobać

A olewać mogę resztę

Nic nie musi to kosztować

Mogę pisać gdy mam siestę


Każdej mogę dedykować

Nikt mi tego nie zabroni

W życiu nie chcę nic żałować

Więc nie wciskam wszędzie dłoni


Za zajęte się nie biorę

Bo zwyczajnie mam zasadę

Jeszcze znajdę swoją norę

I wiem dobrze że dam radę


Choć nie jestem idealny

Nie ma ludzi doskonałych

Jednak związek jest realny

No i szukam uczuć stałych


Bo raz po raz jest dla słabych

A ja szukam stabilności

W tym temacie nie chcę bladych

Nie chcę w życiu już przykrości


Kamil Sanocki 

poniedziałek, 20 lipca 2026

Atak klonów

Odpocząłem - czas zaczynać,

Najważniejsze - nie przeginać,

Dwie kolejne książki - z głowy,

Umysł pełen - umysł zdrowy,

Ciągnę sroki - za ogony,

Szukam wszędzie - wszędzie żony,

Zapodziała się gdzieś - nie wiem,

A nie skuszę żony - śpiewem 😂😂😂,

Nie tenorem - nie sopranem,

Mogę papę - drzeć nad ranem,

Ledwie szkoła - się zaczyna,

To już zrzędła - zrzędła mina,

Sześć projektów - mam przed sobą,

Jaką idę - idę drogą,

Będzie pełno tu - roboty,

I w tygodniu - i w soboty,

Gorsze rzeczy - się dziubało,

No się dawno - nie pisało,

Będzie trzeba - złapać wenę,

I wymyślić - jakąś ściemę,

Sześć projektów - i laborki,

W dużych miastach - zawsze korki,

A zajęcia - teraz zdalne,

Jednak życie - jest realne,

A studiuję transport - w Pile,

Byłoby to tak - na tyle,

Przed czterdziestką - się zachciało,

No bo stresu - było mało,

Po co niby - lżej w przyszłości,

Się nadaję? - brak prędkości,

Lubię jeździć - samochodem,

Się kojarzy - z tym zawodem,

Nic o Tobie - jednak nie wiem,

A być nie chcę - jakimś szpiegiem,

Wypytywać się - kolegów,

Bo czy lubisz - lubisz szpiegów?,

Pomysł z głowy - ulatuje,

Świata trochę - nie pojmuję,

Się to jednak - kiedyś zmieni,

Twardo stąpam - po tej ziemi,

Może tylko - się tak zdaje,

Bo chwilami - mało czaję,

A chwilami - jest mi błogo,

Kogo słuchać - powiedz kogo?

Ze złej strony - z dobrej strony,

Atakują ludzi - klony,

A ja jednak - się nie daję,

Różni ludzie - różne kraje.😊

Ćwierć sekundy

Coś ułożę - czytaj stworzę,

Zanim do snu - się położę,

W poniedziałek - gnam do budy,

Bo na teamsie - straszne nudy,

Niby starczy - ćwierć sekundy,

By zwycięzcą być - tej rundy,

Wcale Tobie - się nie dziwię,

Sprawę stawiam - tu uczciwie,

Bo nie jestem - tak uroczy,

Każdy widzi - i ma oczy,

Wiele można - tu oceniać,

Czas dorosnąć - czas się zmieniać,

A trzy lata - do czterdziestki,

Lubię Wasze - te uśmieszki,

W życiu swoje - już przeżyłem,

Za miłością - też tęskniłem,

Nic na siłę - przyjdzie pora,

A różnica wieku - spora,

Ja luzuję - mścić przestałem,

Nie ma sensu - zrozumiałem,

Każdy znajdzie - swą połowę,

Cóż brakuje - serce zdrowe,

Bo nie myśli - o problemach,

Gustowało się - w Goldenach,

A nie piję - i nie palę,

Już przestałem - pisać żale,

Jutro lepsze - wiem to z góry,

A wie o tym - mało który,

Ciężki semestr - się zaczyna,

I nie piję - wódki - wina,

Cztery kółka - prowadzenie,

No bo auto - to natchnienie,

Lubię jeździć - cóż poradzić,

Siedzieć z boku - lub prowadzić,

No bo tatę - mam - kierowcę,

Chciałem kiedyś - być rajdowcem,

To marzenia - z pierwszej klasy,

Teraz biegam - lubię lasy,

Choć do tego - niestworzony,

To ten świat - tak ułożony,

Miałem przerwę - przeziębienie,

Wykorzystam więc - natchnienie,

I postaram - ruszyć jutro,

No bo w domu - trochę smutno,

Ogranicza nas - pandemia,

Halo - halo - tutaj ziemia,

I zajęcia - większość zdalnie,

Wpływa na nas to - fatalnie,

Kończę tutaj - stawiam kropkę,

No a robię - niezłą szopkę,

Jest już późno - a ja czytam,

A jak wstanę - się przywitam. 😀 

Dusza romantyka

 Pani Kasiu - Twoje imię,

Wiem po cienkiej - stąpam linie,

Znowu piszę dziś nie w porę,

Będę miał - problemy spore?

Się okaże - się odważę,

A za często - chyba marzę,

Trochę tutaj jest nieładu,

A brakuje mi układu,

Stan mój wolny - no a Pani? ☺

Już żonaci - ci co cwani,

Jak na razie - szczęścia braknie,

Kamil zawsze - gdzieś się natnie,

Ściemniać można - tu i teraz,

Nie udaje się to nieraz,

Lepiej mówić - że z reguły 😉,

Zawsze staram - się być czuły,

Może staram - a nie jestem,

Bo cóż wskórać - można tekstem,

Nawet gdyby był ze złota,

To nic więcej - ciemna grota,

Kto dziś pisze i rymuje,

Która w teksty się wczytuje,

Z tyłu jestem - dwie epoki,

Może dobre - stawiam kroki,

Od ogółu - się odróżniam,

Dwie epoki - jednak spóźniam,

Romantyczna - dawniej dusza,

Teraz mniej - już mnie porusza 😊.

Nie do leszczy


Dobry wieczór miłej Pani,

Znów zaczynam - wierszyk tani,

Koło wiersza - to nie stało,

Choć lat kilka - rymowało,

Poziom zacznę - neutralny,

Przekaz chyba - mój fatalny,

Czego dużo - tu wymagać,

Z trójką - się musiałem zmagać,

Więc przepraszam - Panią z góry,

Gdy nie wyjdzie - mi wers który,

Jak na przykład - ten powyższy,

Jestem z Polski - z kraju Wisły,

Lecz nie władam - tym językiem,

I nie czekam - za wynikiem,

Pani Kasiu - czy odpowie,

Bo ja jestem - słaby w słowie,

A pomęczę - Panią jeszcze,

Się poddają - tylko leszcze,

A ja do nich - nie należę,

I w to ciągle - ciągle wierzę,

Przywitałem - w dniu dzisiejszym?

To występek - byłby lżejszy,

Lecz powracam - do tematu,

A w rękawie - zawsze atu,

I tu kończę - moja Miła,

Życzę - żebyś zdrowa była,

Wiem - że ze mną - szału nie ma,

Więc się biorę - dziś - do dzieła 😊 

 

Gdzie początek, a gdzie koniec? - jasnowidz

Gdzie zaczynać - a gdzie kończyć,

By marzenia - swe połączyć,

Jeden przepis jest - na życie,

Najważniejsze - szczerym bycie,

Choć nie zawsze - się opłaca,

Dobro do nas - zawsze wraca,

Odzyskamy - co włożymy,

A co wkładam? - swoje rymy,

Los każdemu - się uśmiecha,

Jaka moja - dobra cecha?

Nie ma sensu - poszukiwać,

Nie ma sensu - podkochiwać,

Luźny temat - lekka ściema,

Będzie rano - powiem siema,

A tymczasem - późno w nocy,

No i resztki - mojej mocy ,

Nocy dosyć - na czytanie,

A ujęło mnie - pisanie,

Lata temu - zaczynałem,

I o zgodę - nie pytałem,

Nic takiego - możesz minąć,

A strategię - trzeba przyjąć,

A pomysłów - zawsze mało,

Takich jak ja - to lać pałą,

No i uczyć - ich rozumu,

Głupich można - wyrwać z tłumu,

Jestem głupi - bez roboty,

Nie mam na nic - nic ochoty,

Jednak staram się - jak mogę,

Znam do Piły - dobrze drogę,

A studiuję - by mieć lepiej,

By nie dostać - kury ślepej,

Czas ucieka - lata lecą,

Takich jak Ty - to ze świecą,

Choć Cię nie znam - nie znam wcale,

Po co piszę? - po co ale?,

Ładna buzia - to nie wszystko,

Że tak powiem - powiem wścibsko,

Po wyglądzie - książkę cenię,

Chyba czas jest - zejść na ziemię,

Robić swoje - iść do przodu,

Tyle w Polsce - jest narodu,

A połowa - to są Panie,

A ja mam to swoje - zdanie,

To kobieta - niby wabi,

Jedna nie chce - inna bawi,

Jednak facet - gdy nie zacznie,

Szanse spadną - spadną znacznie. 😊 

niedziela, 19 lipca 2026

Sól na ranę


 

Projekt w nocy - napisałem,
Nawet Pani - już wysłałem,
Jeszcze dwa mi - pozostały,
Chcę zaliczyć - semestr cały,
Parę pompek - już zrobiłem,
Się w ten sposób - odmóżdżyłem,
Twardy reset - miękka spacja,
Będzie szybka - szybka akcja,
A dość dawno - nie ćwiczyłem,
Bo z kontuzją - się męczyłem,
Bo coś z barkiem - mi się działo,
No i ćwiczyć - się nie dało,
Trzeba wszystko - to pogodzić,
Żeby sobie - nie zaszkodzić,
Nieraz trzeba pas - powiedzieć,
I w milczeniu - zło przesiedzieć,
Nie wyrywam się - do przodu,
A robiłem tak - za młodu,
Nieraz jeszcze - też tak czynię,
Bez litości - czas mi płynie,
W życiu trzeba być - tygrysem,
No bo życie jest - kaprysem?,
Niekoniecznie - niekażdego,
Czasem pytam się - dlaczego?,
Prosta droga - proste życie,
Raz na dole - raz na szczycie,
Się tak szybko - wszystko zmienia,
A okrągła - nasza Ziemia,
Tak niedawno - w podstawówce,
A zakupy teraz - w Mrówce,
Jak to wszystko - szybko leci,
Dziś dorośli - dawniej dzieci,
A mniej czasu - na ćwiczenie,
Było młodsze - pokolenie,
Odjechało już - do domu,
Niewesoło już - nikomu,
Wszystko fajne - szybko znika,
Zegar szybko - szybko cyka,
No a lubię - muzę ostrą,
Niekoniecznie - nudną - prostą,
Jeszcze trochę - coś poczytam,
Może o coś - Cię zapytam,
Choć nieskłonna - czy odpowiesz?,
Się niczego już - nie dowiesz,
No o sobie - wiesz już wszystko,
Niedaleko nas jest - Chrzypsko,
Świat odkrywa nam - nieznane,
I rozrywa czasem - ranę,
Dosypuje do niej - soli,
Nic się wtedy - nic nie goi,
Kończę jednak - te wywody,
Bo ku temu - mam powody.
😊
Kamil Sanocki
😊😊😊

piątek, 17 lipca 2026

Protest

Trzeba czasem - ściemę strzelić,

I ze światem - nią podzielić,

Czasem warto - jest spróbować,

Życie po to - by wojować,


No i czekać - odpowiedzi,

Gdzieś głęboko - w głowie siedzi,

Liczyć mogę - na niewiele,

Nie widzieli - mnie w kościele,


Jestem chyba - ateistą,

Miałem spinę - z organistą,

To nieprawda - tylko ściema,

Nieraz - to wysoka cena,


Lecę dalej - po temacie,

Leżę w łóżku - w łóżku - w chacie,

Trzeba złapać sił - na rano,

Życie w kółko - w kółko siano,


Wokół tego - się to kręci,

I nie ważne - szczere chęci,

Czegoś chyba - mi brakuje,

I dlatego - protestuję 😀


Kamil Sanocki 😊😊😊 


Może kiedyś

Dzień już prawie nas dziś wita,

Coś napiszesz - będziem kwita,

Oczywiście - że nie musisz,

Może jednak - na to skusisz,


Pora dziwna - na pisanie,

Pora dziwna - na poznanie,

Mało widzisz - romantyczne,

Dla mnie bardziej - to praktyczne,


W taki sposób - się wyrażam,

I na słowa - mniej uważam,

Można uznać - metafora,

Nawet kiedy - myśl jest chora,


Zawsze można - wyjść z opresji,

Znacznie łatwiej - niż z depresji,

Sztuka to - niesztywne ramy,

Może kiedyś - się poznamy,


Może kiedyś - może wcale,

Chciałbym pisać - pisać stale,

Może kiedyś się spotkamy,

I na żywo - pogadamy,


Marzycieli - pełno chodzi,

Łatwo - za nos - ich się wodzi,

Niby stary - niedojrzały,

Nasz świat niby - bardzo mały.


Kamil Sanocki 😊😊😊

czwartek, 16 lipca 2026

Czytając Sawyera

Pustka w głowie - czasu mało,

Pisać w weekend - się nie chciało,

Bym powiedział - że brak czasu,

Się wydaje - mam zapasu,


Jak pisałem - że jest siostra,

Sprawa się wydaje - prosta,

W roku tylko - są dwa razy,

Profesorze - bez obrazy,


Tak mu jutro - właśnie powiem,

No bo powód - powód godzien,

Siostra jeszcze - tydzień będzie,

No nie jestem - przecież w błędzie,


Jeszcze dzisiaj - coś poczytam,

Tu zapytam - tam zapytam,

No a czytam - o Sawyerze,

Po angielsku - ja nie wierzę,


Uczę się już - całe lata,

Moja głowa - nie kumata,

Ciężko język - mi przychodzi,

I to czasem - jednak szkodzi,


I poznaję - te wyrazy,

No nie kumam - jednak bazy,

Inne rzeczy - są łatwiejsze,

Raczej również - przyjemniejsze,


Łatwiej liczyć - do tysiąca,

A nie będzie - świata końca,

Nie przynajmniej - już w tym roku,

Trzeba działać - krok po kroku,


Jednak zero - postanowień,

Może lepszym być - na codzień,

Nie mam planów - noworocznych,

Już wyrosłem - z imprez skocznych,


A lubiłem - tańczyć pogo,

Dresy spoglądały - wrogo,

Byłem królem - królem życia,

Lecz nie wrócę - już do picia.


Kamil Sanocki    

Błąd Boży

 Cóż napisać - Tobie jeszcze,

Kiedyś przyjdą - czasy lepsze,

Się nie spinam - i rymuję,

Jak zabawę - to traktuję,


Może jednak - coś odpowiesz,

Może o mnie - czegoś dowiesz,

Jak się patrzy - szału nie ma,

Bo napisać - umiem siema,


Inna sprawa - widząc Ciebie,

Bóg Cię stworzył - chyba w niebie 😉,

Prawda taka - że każdego,

Jestem chyba - błędem Jego,


Wszystko jednak - to na żarty,

Jestem głupi - i uparty,

Prawie zawsze jest to wada,

Do niczego się nie nada,


Co Ci będę mydlił oczy,

Lucjan z Tobą - się dziś droczy,

Śpij spokojnie - się odezwij,

Się zatrzymaj - i nie biegnij 🙂


Kamil Sanocki 😊😊😊

środa, 11 grudnia 2024

"Tajne misje"

 Próbowały mnie przerobić 

No i im się nie udało 

I w złe rzeczy chciały wrobić 

Fajna buźka zgrabne ciało 


A chodziło im o kasę 

Jestem taki dość ostrożny 

I nie chodzi mi o klasę 

I nie jestem zbyt pobożny


Fajna gadka fajna laska 

Uważajcie was ostrzegam

W głowie im jedynie kaska 

I faceci Was przestrzegam 


I że miły i w ogóle 

Ja próbuję Was ochronić 

One piszą to tak czule 

Je zwyczajnie czas pogonić 


Ciężkie życie i warunki

I by chciały nas oskubać 

Dla Was lepsze jednak trunki

Lepiej palcem w nosie dłubać 


Chcą Was doić chcą zwyczajnie 

I nie dajcie się nabierać 

Odbywają misję tajnie 

A jest w Polsce co wybierać 


Niby biedne  - zawsze szkoda 

Pokrzywdzone swoim życiem 

Lepsza dla nas jest swoboda 

I to nasze polskie picie 😊


Kamil Sanocki 😊

piątek, 1 listopada 2024

„Żegnam i witam 😊😊😊”


Coś napisać - dziś się przyda,

Cicho - cicho - bo się wyda,

Płynę dzisiaj - gdzieś w nieznane,

Co jest w życiu - mi pisane?

Pobiegałem - czy widziałaś?

Na rowerku - dziś śmigałaś?

Jak Cię budzę - to wyzywaj,

Tylko durniem - nie nazywaj 😉,

Jak to widzisz - Droga Aniu,

Bo ja mistrzem - jestem w spaniu,

Szukam kogoś - do czytania,

Gdy układam - te litania,

No i przyznam - że to lubię,

Kiedyś była - siła w stówie,

Czasy jednak się zmieniają,

Inne laski - to czytają,

Ciężko znaleźć - miłość życia,

To nie problem - być dla bycia,

Ale po co - Ciebie pytam,

Sam już nie wiem - żegnam? - witam. 😀

Kamil Sanocki 😊😊😊 

niedziela, 27 października 2024

"Zgubić w pasie"


Czy to ma sens - że się trudzę,
Pewnie już Cię - trochę nudzę,
Życie takie jest - niestety,
Ciężkie życie - bez kobiety,
Ciężkie życie - na tym świecie,
Ja to wiem - i Wy to wiecie,
Pewnie ludzie - już się śmieją,
Że ja żyję - wciąż nadzieją,
Kto się śmieje - ten się śmieje,
A wiatr zawsze - w oczy wieje,
Całe życie - jest przede mną,
Znajdę jeszcze - kurkę biedną,
Która to mi - przypasuje,
Ciągle walczę - i próbuję,
Pewnie teraz - beczkę kręcisz,
Pewnie jak ja - też nie smęcisz,
Się powieki - ciężkie robią,
Ludzie swoją - rzepkę skrobią,
A ja skrobię - właśnie swoją,
Byki życia - się nie boją,
Tak trafiło - znak zodiaku,
Prawie zawsze - jest w ataku,
To jest jednak - bez znaczenia,
Takie moje - majaczenia,
Dziś brakuje - mi natchnienia,
Dziś masz z głupim - do czynienia,
Kończę zaraz - tą rozprawkę,
Chcę zaprosić Cię - na kawkę,
Dziś przebiegłem - małą rundę,
Czas pobiłem - o sekundę,
Nie zależy mi - na czasie,
Chcę po prostu - zgubić w pasie,
Czuć się trochę - bardziej zdrowy,
Przygotować - do połowy,
Jednak nie chcę - robić wstydu,
Przez coś na co - nie mam wpływu

sobota, 26 października 2024

„Podolski”

Kilka dni już - nam minęło,

Czas napisać - jakieś dzieło 😀,

To za mocno powiedziane,

I na sukces - nie skazane,

Robię błędy - piszę zdania,

Nie mam głowy - do pisania,

Lecz nikt za mnie - nic nie zrobi,

Pobiegają - dzisiaj nogi,

Chodzi dzisiaj - o niedzielę,

Mógłbym mówić - Ci Aniele,

Nie wiem jednak - czy się godzisz,

Co na co dzień - no co robisz?,

Ja studiuję - robię szkołę,

Miałem lufę - jak stodołę,

Dawne lata - dawno temu,

Piszę dziwnie - po jakiemu?,

No a jak to - język polski,

Dawny sąsiad - był Podolski,

Poskładało się - natchnienie,

A czas zrobić - sobie siemię,

Pewny siebie - świat kołysze,

A ja o nim - pierwsze słyszę,

Cisza w głowie - łeb rozwala,

Decybeli - braknie skala,

Nie zrobiłem - jednak rundy,

Przeważyło - pół sekundy,

I zachodzę teraz - w głowę,

Jak napisać - tą połowę,

Z górki zawsze - jakoś leci,

Kiedy księżyc - w nocy świeci,

Moje myśli - są w kolejce,

Wyobraźni - puszczam lejce,

Jeszcze trochę - tu dołożę,

Bo jak tworzę - no to tworzę,

Choć za mocno - to nazwane,

Piszę jednak - tak mi dane,

Nie jest jednak - to profeska,

A historia - trochę czeska,

Lepiej byłoby - film czeski,

Ja zielony - i niebieski,

Purpurowy - i sinieję,

Zawsze - zawsze - mam nadzieję,

Kończę jednak to - na razie,

Lecę kąpać się - na gazie 😊😊😊😊😊😊.

Kamil Sanocki 😊😊😊😊 

piątek, 25 października 2024

„Czytasz, czy nie?”


Choć nie czytasz - tego wcale,

To ja piszę - Tobie stale,

Jesteś piękna - jak kwiat róży,

Się niejeden - pewnie dłuży,


Mi się również - też podobasz,

Choć od siebie - nic nie dodasz,

Nie odpowiesz - na pytania,

Dziś mam wenę - do pisania,


No więc kilka słów - od siebie,

Dawno temu - byłem w niebie,

Powróciłem - tu na ziemię,

Czy ja kiedyś - czy się zmienię,


Mam co chciałem - choć nie miałem,

To się swego - doczekałem,

Było dobrze - czy za dużo,

Nic dobrego - mi nie wróżą,


A obijam się - ostatnio,

I chcę poznać - duszę bratnią,

Wiem że nie znam - Ciebie wcale,

No i trochę - się tu chwalę,


Trzeba jednak - ryzykować,

I się niczym - nie przejmować,

Liczyć - jutro - będzie lepsze,

Wiem co myślisz - ale pieprzę,


A wyrwało się - z kontekstu,

Moje wersy - bez atestu,

Wysyłałem - do sprawdzenia,

I wyszedłem - na jelenia,


Nic nowego - wiele razy,

Jak startować - to od bazy,

Wiersze łatwiej - mi się pisze,

W prozie pustka - czuję ciszę,


A projekty - mam przed sobą,

Jaką w życiu - idę drogą,

Się wydaje - że na skróty,

Się wydaje - że napruty,


A jak piwo - zero zero,

Lubię jeździć - jako kiero,

Lubię jazdę - cóż poradzić,

W życiu trzeba - się prowadzić,


No i transport - z tym związany,

Choć na sukces - nie skazany,

Go studiuję - i się staram,

I granice swe - ustalam,


Palę mosty - brak odwrotu,

Brnę przed siebie - bez polotu,

I od wschodu - do zachodu,

Brnę przed siebie - brnę do przodu,


Się nawinął - temat długi,

Się paliło - kiedyś szlugi,

W dniu dzisiejszym - jednak kończę,

Pozdrowienia - tu załączę 😀.


Kamil Sanocki