poniedziałek, 20 lipca 2026

Nie do leszczy


Dobry wieczór miłej Pani,

Znów zaczynam - wierszyk tani,

Koło wiersza - to nie stało,

Choć lat kilka - rymowało,

Poziom zacznę - neutralny,

Przekaz chyba - mój fatalny,

Czego dużo - tu wymagać,

Z trójką - się musiałem zmagać,

Więc przepraszam - Panią z góry,

Gdy nie wyjdzie - mi wers który,

Jak na przykład - ten powyższy,

Jestem z Polski - z kraju Wisły,

Lecz nie władam - tym językiem,

I nie czekam - za wynikiem,

Pani Kasiu - czy odpowie,

Bo ja jestem - słaby w słowie,

A pomęczę - Panią jeszcze,

Się poddają - tylko leszcze,

A ja do nich - nie należę,

I w to ciągle - ciągle wierzę,

Przywitałem - w dniu dzisiejszym?

To występek - byłby lżejszy,

Lecz powracam - do tematu,

A w rękawie - zawsze atu,

I tu kończę - moja Miła,

Życzę - żebyś zdrowa była,

Wiem - że ze mną - szału nie ma,

Więc się biorę - dziś - do dzieła 😊 

 

Gdzie początek, a gdzie koniec? - jasnowidz

Gdzie zaczynać - a gdzie kończyć,

By marzenia - swe połączyć,

Jeden przepis jest - na życie,

Najważniejsze - szczerym bycie,

Choć nie zawsze - się opłaca,

Dobro do nas - zawsze wraca,

Odzyskamy - co włożymy,

A co wkładam? - swoje rymy,

Los każdemu - się uśmiecha,

Jaka moja - dobra cecha?

Nie ma sensu - poszukiwać,

Nie ma sensu - podkochiwać,

Luźny temat - lekka ściema,

Będzie rano - powiem siema,

A tymczasem - późno w nocy,

No i resztki - mojej mocy ,

Nocy dosyć - na czytanie,

A ujęło mnie - pisanie,

Lata temu - zaczynałem,

I o zgodę - nie pytałem,

Nic takiego - możesz minąć,

A strategię - trzeba przyjąć,

A pomysłów - zawsze mało,

Takich jak ja - to lać pałą,

No i uczyć - ich rozumu,

Głupich można - wyrwać z tłumu,

Jestem głupi - bez roboty,

Nie mam na nic - nic ochoty,

Jednak staram się - jak mogę,

Znam do Piły - dobrze drogę,

A studiuję - by mieć lepiej,

By nie dostać - kury ślepej,

Czas ucieka - lata lecą,

Takich jak Ty - to ze świecą,

Choć Cię nie znam - nie znam wcale,

Po co piszę? - po co ale?,

Ładna buzia - to nie wszystko,

Że tak powiem - powiem wścibsko,

Po wyglądzie - książkę cenię,

Chyba czas jest - zejść na ziemię,

Robić swoje - iść do przodu,

Tyle w Polsce - jest narodu,

A połowa - to są Panie,

A ja mam to swoje - zdanie,

To kobieta - niby wabi,

Jedna nie chce - inna bawi,

Jednak facet - gdy nie zacznie,

Szanse spadną - spadną znacznie. 😊 

niedziela, 19 lipca 2026

Sól na ranę


 

Projekt w nocy - napisałem,
Nawet Pani - już wysłałem,
Jeszcze dwa mi - pozostały,
Chcę zaliczyć - semestr cały,
Parę pompek - już zrobiłem,
Się w ten sposób - odmóżdżyłem,
Twardy reset - miękka spacja,
Będzie szybka - szybka akcja,
A dość dawno - nie ćwiczyłem,
Bo z kontuzją - się męczyłem,
Bo coś z barkiem - mi się działo,
No i ćwiczyć - się nie dało,
Trzeba wszystko - to pogodzić,
Żeby sobie - nie zaszkodzić,
Nieraz trzeba pas - powiedzieć,
I w milczeniu - zło przesiedzieć,
Nie wyrywam się - do przodu,
A robiłem tak - za młodu,
Nieraz jeszcze - też tak czynię,
Bez litości - czas mi płynie,
W życiu trzeba być - tygrysem,
No bo życie jest - kaprysem?,
Niekoniecznie - niekażdego,
Czasem pytam się - dlaczego?,
Prosta droga - proste życie,
Raz na dole - raz na szczycie,
Się tak szybko - wszystko zmienia,
A okrągła - nasza Ziemia,
Tak niedawno - w podstawówce,
A zakupy teraz - w Mrówce,
Jak to wszystko - szybko leci,
Dziś dorośli - dawniej dzieci,
A mniej czasu - na ćwiczenie,
Było młodsze - pokolenie,
Odjechało już - do domu,
Niewesoło już - nikomu,
Wszystko fajne - szybko znika,
Zegar szybko - szybko cyka,
No a lubię - muzę ostrą,
Niekoniecznie - nudną - prostą,
Jeszcze trochę - coś poczytam,
Może o coś - Cię zapytam,
Choć nieskłonna - czy odpowiesz?,
Się niczego już - nie dowiesz,
No o sobie - wiesz już wszystko,
Niedaleko nas jest - Chrzypsko,
Świat odkrywa nam - nieznane,
I rozrywa czasem - ranę,
Dosypuje do niej - soli,
Nic się wtedy - nic nie goi,
Kończę jednak - te wywody,
Bo ku temu - mam powody.
😊
Kamil Sanocki
😊😊😊

piątek, 17 lipca 2026

Protest

Trzeba czasem - ściemę strzelić,

I ze światem - nią podzielić,

Czasem warto - jest spróbować,

Życie po to - by wojować,


No i czekać - odpowiedzi,

Gdzieś głęboko - w głowie siedzi,

Liczyć mogę - na niewiele,

Nie widzieli - mnie w kościele,


Jestem chyba - ateistą,

Miałem spinę - z organistą,

To nieprawda - tylko ściema,

Nieraz - to wysoka cena,


Lecę dalej - po temacie,

Leżę w łóżku - w łóżku - w chacie,

Trzeba złapać sił - na rano,

Życie w kółko - w kółko siano,


Wokół tego - się to kręci,

I nie ważne - szczere chęci,

Czegoś chyba - mi brakuje,

I dlatego - protestuję 😀


Kamil Sanocki 😊😊😊 


Może kiedyś

Dzień już prawie nas dziś wita,

Coś napiszesz - będziem kwita,

Oczywiście - że nie musisz,

Może jednak - na to skusisz,


Pora dziwna - na pisanie,

Pora dziwna - na poznanie,

Mało widzisz - romantyczne,

Dla mnie bardziej - to praktyczne,


W taki sposób - się wyrażam,

I na słowa - mniej uważam,

Można uznać - metafora,

Nawet kiedy - myśl jest chora,


Zawsze można - wyjść z opresji,

Znacznie łatwiej - niż z depresji,

Sztuka to - niesztywne ramy,

Może kiedyś - się poznamy,


Może kiedyś - może wcale,

Chciałbym pisać - pisać stale,

Może kiedyś się spotkamy,

I na żywo - pogadamy,


Marzycieli - pełno chodzi,

Łatwo - za nos - ich się wodzi,

Niby stary - niedojrzały,

Nasz świat niby - bardzo mały.


Kamil Sanocki 😊😊😊

czwartek, 16 lipca 2026

Czytając Sawyera

Pustka w głowie - czasu mało,

Pisać w weekend - się nie chciało,

Bym powiedział - że brak czasu,

Się wydaje - mam zapasu,


Jak pisałem - że jest siostra,

Sprawa się wydaje - prosta,

W roku tylko - są dwa razy,

Profesorze - bez obrazy,


Tak mu jutro - właśnie powiem,

No bo powód - powód godzien,

Siostra jeszcze - tydzień będzie,

No nie jestem - przecież w błędzie,


Jeszcze dzisiaj - coś poczytam,

Tu zapytam - tam zapytam,

No a czytam - o Sawyerze,

Po angielsku - ja nie wierzę,


Uczę się już - całe lata,

Moja głowa - nie kumata,

Ciężko język - mi przychodzi,

I to czasem - jednak szkodzi,


I poznaję - te wyrazy,

No nie kumam - jednak bazy,

Inne rzeczy - są łatwiejsze,

Raczej również - przyjemniejsze,


Łatwiej liczyć - do tysiąca,

A nie będzie - świata końca,

Nie przynajmniej - już w tym roku,

Trzeba działać - krok po kroku,


Jednak zero - postanowień,

Może lepszym być - na codzień,

Nie mam planów - noworocznych,

Już wyrosłem - z imprez skocznych,


A lubiłem - tańczyć pogo,

Dresy spoglądały - wrogo,

Byłem królem - królem życia,

Lecz nie wrócę - już do picia.


Kamil Sanocki    

Błąd Boży

 Cóż napisać - Tobie jeszcze,

Kiedyś przyjdą - czasy lepsze,

Się nie spinam - i rymuję,

Jak zabawę - to traktuję,


Może jednak - coś odpowiesz,

Może o mnie - czegoś dowiesz,

Jak się patrzy - szału nie ma,

Bo napisać - umiem siema,


Inna sprawa - widząc Ciebie,

Bóg Cię stworzył - chyba w niebie 😉,

Prawda taka - że każdego,

Jestem chyba - błędem Jego,


Wszystko jednak - to na żarty,

Jestem głupi - i uparty,

Prawie zawsze jest to wada,

Do niczego się nie nada,


Co Ci będę mydlił oczy,

Lucjan z Tobą - się dziś droczy,

Śpij spokojnie - się odezwij,

Się zatrzymaj - i nie biegnij 🙂


Kamil Sanocki 😊😊😊