Autorski blog Kamila „Lucjana” Sanockiego. Publikuję własne wiersze i rymowanki o życiu, miłości, relacjach, codzienności i poczuciu humoru.
środa, 16 października 2024
„Mam zasadę - dawać radę”
„Nasza Ojczyzna”
Już minęło - trochę czasu,
Po sezonie - jest brak lasu,
I naginam - na rowerze,
No a w życiu - jak w pokerze,
Raz dziesiątka - para asów,
Z angielskiego - nie znam czasów,
Choć się kształcę - w tym temacie,
Co takiego - co Wy macie,
Że tak ciągnie to - człowieka,
No i lepsze - niż apteka,
Dobre jest to - na bolączki,
Jedna chwila - i obrączki,
Na rowerze - stacjonarnym,
W przedstawieniu - teatralnym,
Macham sobie - kilometry,
Zapomniane - dawno getry,
Kiedyś w piłkę - pogrywałem,
Dawno temu - zapomniałem,
Teraz kręcę - na rowerze,
Mam zakwasy - mówię szczerze,
W piątek sobie - odpuściłem,
Wcześniej cztery dni - jeździłem,
Tu początek mam - sezonu,
A gdzie ćwiczę - jak gdzie - w domu,
Film zapuszczam - i trenuję,
I się niczym - nie przejmuję,
Czytam książki - walę ściemę,
A jak piszę - to mam tremę,
Ciężej chyba - spojrzeć w oczy,
Się fortuny - koło toczy,
Raz jest bankrut - raz nagroda,
Raz jest kłótnia - a raz zgoda,
W szkole małe - zaległości,
W naszej Polsce - brak przyszłości,
Jednak nasza - tu Ojczyzna,
Każdy rację - mi tu przyzna. 😊
Kamil Sanocki 😊
wtorek, 15 października 2024
„Dar od życia”
Życie darem - choć nie zawsze
Jednak czasem komplikacje
Można czasem dostać w paszczę
Na stojąco też owacje
Życia boją się ci tchórze
Co to żyć swoich nie znają
Bo problemy - małe - duże
No i ludzie mało czają
Też nie jestem błyskotliwy
Lecz porządny - tak uważa
Człowiek czasem nieszczęśliwy
Różnie w głowie swej rozważa
A spokojny że z natury
Bo takiego siebie widzę
A zna mnie tak mało który
Z pozostałych tylko szydzę
Co to mają o mnie wiedzę
Co to w książkach wyczytali
Jednak w głowach ich nie siedzę
W mojej siedzą pozostali 😊😊😊
Kamil Sanocki
„Pewne zasady”
Tania ściema - kupa nerwów,
Jak jest tenis - nie brak serwów,
Wszystko jakoś - się to toczy,
Tylko czasem - bolą oczy,
Bolą oczy - od niespania,
Więc zaczynam - rymowania,
Czemu niby - liczba mnoga,
O to pytam - dokąd droga,
Bolą ręce - bolą nogi,
Ktoś przyprawia - chyba rogi,
Się tak łatwo - nie poddaję,
Chociaż głupi - mało czaję,
Się wymyka - spod kontroli,
A ten Lucjan - znów biadoli,
Sesja już - pomału rusza,
A do czego - i kto zmusza,
Iść do przodu - czas z postępem,
A niedziela - też jest świętem,
No bo przecież - się nie robi,
A się każdy - nad czymś głowi,
Opadają już - mi ręce,
Ile można - chcieć w podzięce,
Hulaj dusza - piekła nie ma,
No a piękna - nasza ziemia,
Puchną ręce - puchną dłonie,
Od pijaństwa - przecież stronię,
Różnie w życiu - to bywało,
Zawsze jednak - zawsze mało,
Zwykły przecież - ja chłopaczek,
Bym powiedział - że prostaczek,
Się nie klei - to do kupy,
Jaka firma - zwykłe słupy,
Kręcę trochę - kilometrów,
Zaległości - mam z projektów,
Jednak wszystko - to nadrobię,
Słowo daję - daję sobie,
A czym słowo - no czymś ważnym,
Człowiek musi - być poważnym,
Jednak przecież - bez przesady,
Chociaż trzeba - mieć zasady.
Kamil Sanocki
niedziela, 13 października 2024
„Brak podstaw”
A zamulać - czasem fajnie,
Jak to mówią - szansę daj mnie,
Nie nalegam - bo brak podstaw,
W sytuacji mojej - postaw,
Ze mnie trochę - świrek taki,
A przecieram - szczęścia szlaki,
Co to były - metafory,
Bo z językiem - problem spory,
Chociaż czwórka - zawsze była,
No a pani - średnio miła,
Szczęścia zawsze - brakowało,
Śpi się długo - bo się spało,
Nie lubiły - polonistki,
Czy polubią - alpinistki,
Zero podstaw - pomysł marny,
A czytałem - temat karny,
Książkę taką - o klawiszu,
Mam daleko - do finiszu,
A start zawsze - różny bywa,
Jak Ci mówić - no jak Ryba?, 😉
Se pozwalam - czas mi leci,
W stawce teraz - byłem trzeci,
Się na stypę - załapałem,
Się udało - radę dałem,
A ten semestr - to masakra,
Nie ma ściemy - nawet akra,
Projekt miałem - za projektem,
Sam robiłem - powiem szeptem,
To się chwali - głośno mówię,
Nie znam Cię - a już Cię lubię,
Bo natchnienia - dajesz wiele,
No a ze mnie - niezłe ziele,
Już wyrosłem - już minęło,
Się skończyło - nim zaczęło,
Język prosty - umysł ścisły,
I pomysły - dawno prysły,
Lubię mnożyć - i dodawać,
Językami chciałbym - władać,
A ja polski - ledwo umiem,
Słów praktycznie - nie rozumiem,
A angielski - to jak Kali,
Tego przecież - się nie chwali,
Kali być - i Kali robić,
Kali głowić - by zarobić,
No a Lucjan - tak podobnie,
I dżinsowe - nosi spodnie,
No dresowe - do biegania,
Byle dotrwać - do śniadania,
No a później - już poleci,
I nie dalej - tylko trzeci,
Forma pracy - na cudaka,
Chciałem dawno - mieć składaka,
No górala - to marzenie,
Łza się kręci - na wspomnienie,
Fajnie było - za dzieciaka,
Bez problemów - frajda jaka,
Teraz też jest - nienajgorzej,
Się wyrwałem - z dziury nożej,
No i temat - tu zamykam,
Na spokojnie - i nie fikam 😊
sobota, 12 października 2024
„Sami święci”
Mądre słowa - gdzie ich szukać?
Mądry Polak jest po szkodzie
I do których serc zapukać?
By nie zostać znów na lodzie
Tyle lat mi nie wychodzi
Jednak ciągle jest nadzieja
Tak naprawdę nic nie szkodzi
W mojej głowie tylko breja
Jestem raczej ugodowy
I nie szukam awantury
Chyba dosyć pomysłowy
Jak niemało - mało który
Się nie chwaląc i nie żaląc
Piszę swoje długie lata
Czasem jednak mosty paląc
A to nie jest koniec świata
By na nowo go odtworzyć
Trzeba dużo - dużo chęci
A jesteśmy by się mnożyć
A na zewnątrz wszyscy święci 😊
Kamil Sanocki
"Chwyta pióro
Raz kolejny - chwytam pióro,
A za oknem - szaro - buro,
Mega jednak - to uczucie,
W zimnej wodzie - planów snucie,
I wykraczam - poza schemat,
I zarzucam - nowy temat,
Nowy wierszyk - rymowanka,
Dobra również - jest skakanka,
Robię kardio - się rozwijam,
Znowu temat - tu przewijam,
Na rowerze - stacjonarnym,
Stary w stanie - był fatalnym,
No i sezon - tak zacząłem,
Po bieganiu - odpocząłem,
Inwestycja - w rower nowy,
Bo ja chcę być - tylko zdrowy,
Piękny przecież - już nie będę,
By dla lasek - być obłędem,
Mi wystarczy - ta jedyna,
A że wolny - moja wina,
Jakiś chyba - wręcz wybredny,
Nie bogaty - i nie biedny,
Przeciętniaczek - prosty chłopak,
Się biegało - po czteropak,
Teraz kostkę - chcę na brzuchu,
Lecz za mało - mało ruchu,
Wszystko jednak - się nadgoni,
Zręczność małpy - siła słoni,
Nie jednego - a wręcz kilku,
Co cię ciągnie - drogi wilku,
Co cię ciągnie - tam do lasu,
Jak na grzyby - bez atlasu,
A najgorzej - się przestawić,
Się przestałem - dawno bawić,
I tak szczerze - mi z tym dobrze,
A nie ufaj nigdy - kobrze,
To wężysko - jadowite,
Kąsa chłopa - i kobitę,
Brak pomocy - na truciznę,
Opuściłem już - Ojczyznę,
A raz jeden - kilka miechów,
I zaliczam to - do grzechów,
Choć nie jestem - narodowcem,
Trochę jednak - wywrotowcem,
I jak każdy - za uszami,
Kawę piję - już litrami,
Przesadziłem - rym pasuje,
Piję sporo - i rymuję,
Zaznaczyłem - tylko kawę,
Na co czekam - czy na sławę?,
To poczekam sobie - długo,
Możesz do mnie - mówić sługo,
Nie obrażę - na tą formę,
Kwestie zawsze - zawsze sporne,
I dobrnąłem - końca kartki,
Tak jak mówię - sposób rzadki,
Więc zostają - pozdrowienia,
No i piszę - do widzenia,
Bo związane - te dwa końce,
A Ty śpij tam sobie - Słońce. 😉😀





