sobota, 11 lipca 2015

"Lem Mickiewicz i Kubica"

"Lem Mickiewicz i Kubica"

Siema siema to nie ściema,
się zamienię teraz w Lema,
może prędzej Mickiewicza,
myśli pędzą jak Kubica,
tu użyję swego sprytu,
tajemnego swego chwytu,
by pobudzić swą ciekawość,
to zwyczajnie sprawia radość,
choć jak rymy te działają?
gdy odbiorcy je czytają,
sprecyzuję odbiorczynie,
może poznałbym po minie,
lecz ta minka niewidoczna,
mam nadzieję że nie mroczna,
chciałbym widzieć uśmiechniętą,
atmosferę nie napiętą,
dając radość dobrze wpływa,
kiedy ze mnie to wypływa,
dobrze wiesz że pozytywnie,
chociaż piszę prymitywnie,
i nie widzę w oczach blasku,
moc ta drzemie w wynalazku,
w mym przypadku w mym odkryciu,
że rymuję o swym życiu,
każdy rym to me sprawdzenie,
czy popadam już w uśpienie,
głowa jeszcze czy pracuje,
widzisz jak to owocuje,
że zostawiam ślad po sobie,
pisząc teraz właśnie Tobie,
tak zwyczajnie bez uczucia,
bez prób Twego życia psucia,
tak jak mówię że dla śmiechu,
uważając bez pośpiechu,
dobierając dobrze słowa,
żadna myśl nieprzypadkowa.

piątek, 10 lipca 2015

"Głupole"

„Głupole”

By nie było niejasności,
będę pisał w kolejności,
wystartuję z linii startu,
z linii startu tak dla żartu,
by nie zostać w tył dwa kroki,
bo to życia są uroki,
będę starał od początku,
oczekuję dziś wyjątku,
że nie spóźnię nie pospieszę,
dla odmiany Cię ucieszę,
jak startujesz takie życie,
mi zostało głupim bycie,
start przed laty zmarnowałem,
choć brzmi głupio - czy tak chciałem?
brzmi odpowiedź że tak bywa,
mi wystarcza myśl uczciwa,
być uczciwym wobec siebie,
by nie przeżyć życia w gniewie,
chcę czy nie chcę czas się zgodzić,
cóż potrafię przestać szkodzić?
nie samemu tylko sobie,
pewnie innym też to robię,
tłumaczenie - nieświadomie,
kiedy życie w bagnie tonie,
gdzież jest koło ratunkowe?
na pomysły me niezdrowe,
gdzie na smutek rozwiązanie?
to ciekawe jest pytanie,
wielcy mędrcy tego świata,
wiedzą życie figle płata,
nie chce nigdy być za dobrze,
jak nabroisz pływasz w Odrze,
przyjacielem ryb w jeziorze,
kto nabroi zostać może,
gdzie nie pójdę tam pułapka,
życie wielka to zagadka,
tak też samo dzień jutrzejszy, 
byle nie był już podlejszy,
bo czy mamy wpływ na życie?
czy coś znaczy nasze bycie?
może plan jest nakreślony,
każdy ruch już ustalony,
od początku po sam koniec,
jak to widzisz proszę powiedz?
się cieszymy jak głupole,
chociaż karty już na stole,
ustalone kto wygrywa,
na swe życie nikt nie wpływa,
kierowane marionetki,
już od startu aż do metki,
w naszym życiu się ścigamy,
choć nie wiemy o co gramy,
w sporcie kończą to medale,
jak jest z życiem nie wiesz wcale.

środa, 8 lipca 2015

"Kolej na Ciebie"

„Kolej na Ciebie”

Dużo chciałoby się mówić,
jednak można się pogubić,
czas zaczynać od początku,
ruszać wątek tuż po wątku,
pisać również o miłości,
pisać słodko - bez przykrości,
sama widzisz - to niełatwe,
nieraz sam się na to natnę,
choć przeważnie nieświadomie,
gdy za szybko myśli gonię,
błędy staram się wykluczyć,
czytam czytam czas się uczyć,
oczywiste uczyć siebie,
wiesz że piszę to dla Ciebie,
czytam czytam raz dziesiąty,
widzę właśnie już błąd piąty,
analiza się nie kończy,
gdy korekta się załączy,
pomysł jeden pomysł drugi,
czytam czytam bo wiersz długi,
pomysł trzeci pomysł czwarty,
piąty mijam nic nie warty,
że pięć błędów była mowa,
się koncepcja rodzi nowa,
a że czytam raz trzynasty,
czas na Ciebie - czytaj raz Ty,
raz wystarczy - to marzenie,
czuję wtedy swe spełnienie,
że ktoś lubi że ktoś czyta,
że me myśli miło wita,
gdy literki składam w słowa,
słowa w rymy - o tym mowa,
tak powstaje coś nowego,
po co piszę? - nie wiem tego,
pytaj o to tych mądrzejszych,
choć to problem jeden z mniejszych,
ja szukałem już porady,
nadal szukam i wciąż blady,
tak być musi?- cóż różnica,
wiem pisanie nie zachwyca,
ten sam temat wciąż wałkuję,
o tym samym wciąż rymuję,
temat ciągle o pisaniu,
drugi temat o kochaniu,
lub tematów tych plecionka,
życzę Ci miłego dzionka,
bo jest trzecia środek nocy,
gdy to wyślę brak pomocy,
przeklniesz za to mnie zwyczajnie,
mi nie będzie przez to fajnie,
więc się wstrzymam z tym do rana,
zła Twa minka mi nie chciana,
wolę radość w Twoich oczach,
goniąc życie po poboczach,
ono biegnie mi za szybko,
życiu stanę na przeciwko,
chcę powiedzieć koniec tego,
chcę wypędzić ducha złego.

poniedziałek, 6 lipca 2015

"Dokładnie każda"

„Dokładnie każda”

Gdzieś daleko szukał weny,
wszędzie słyszał - my nie chcemy,
znalazł wenę blisko domu,
nie powiedział nic nikomu,
choć odległość to skok żabi,
to kobiety tej nie bawi,
poszukiwał w niej miłości,
a spotkały go przykrości,
z tym nie zgodził - się potyka,
znów to samo go spotyka,
męczy poci i wysila,
a wychodzi na debila,
takie życie tak tłumaczy,
gdy dla kogoś mało znaczy,
w wierszach po niej ma pamiątki,
wbija w głowy się zakątki,
szpera szuka i buszuje,
czego on tam poszukuje?
co on robi? - chce być miły?
chyba nie bo brak mu siły,
może jednak - tak wygląda,
nie oglądał w życiu Bonda,
ma swój sposób na fantazję,
pisze kiedy ma okazję,
świat gdy widzi niewyraźnie,
stawia na swą wyobraźnię,
sam zostawia coś po sobie,
pewna magia w tym sposobie,
nie jest pewien czy dla wielu,
kiedy w życiu brak mu celu,
i się pyta jak go znaleźć?
i jak więcej się nie zawieść?
on się uczy całe życie,
jak wygląda mądrym bycie,
go nurtuje to pytanie,
kiedy kocha piękne Panie,
bez mądrości - nieskutecznie,
miłe to jest? - niekoniecznie,
lecz miłości potrzebuje,
bo romantyzm on w niej czuje,
który trzyma wewnątrz siebie,
i przemawia nim do Ciebie,
tak mu dobrze? - tak być musi?
po co w sobie wszystko dusi?
i nie mówi to co czuje,
i marzenia jakie snuje,
to normalne jest i zdrowe?
to co robi jest typowe?
świat przemierza po omacku,
w życiu takim braknie blasku,
któż te oczy mu otworzy?
czy on życie swe ułoży?
by nie musiał iść po zmroku,
bać nie musiał stawiać kroku,
brak w kobiecie przewodnika,
nie wie z czego to wynika,
jak do pary znaleźć dłonie,
w żadnej miłość z nich nie płonie
nie chcą serca bić dla niego,
każda boi się głupiego.

niedziela, 5 lipca 2015

"Całe życie tak biadolę czy się kiedyś wygramolę?"

„Całe życie tak biadolę czy się kiedyś wygramolę?”

Się przeliczam - takie życie,
któż ma wszystko w jednym chwycie?
uwierz spieszę się pomału,
wiem wiem braknie mi zapału,
tempo życia to nie wszystko,
gdy upada się za nisko,
ciężko stamtąd wygramolić,
nic nie umiem - mam biadolić?
kogo spytać jak się wzbija?
gdy to życie tak przemija,
i nie zwalnia na zakrętach,
nie chcę myśleć już o świętach,
już zwyczajnie mnie nie bawią,
tak humoru nie poprawią,
cóż zdziałają one cuda,
od dna odbić w nie się uda?
kiedyś były wręcz magiczne,
te ostatnie już nieliczne,
bo co roku w sercu smutek,
wzajemności brak to skutek,
wiem co myślisz - się użalam,
i wiem wdziękiem nie powalam,
skąd się wzięło rymowanie?
jest ciekawe to pytanie,
lata temu się zaczęło,
może wtedy mnie pogięło,
jest związane to z chorobą?
byłem wtedy jeszcze sobą?
czy to były już początki?
mam z liceum dla pamiątki,
coś jak teraz w formie wiersza,
czy to była próba pierwsza?
próba pierwsza na pisanie,
nie zgadzało rymowanie,
jak dzisiejsze nie wygląda,
gdy się teraz go ogląda,
tam pisałem w innym stylu,
wcześniej brakło aż prób tylu,
choć to nadal nie perfekcja,
rym kolejny - nowa lekcja,
sama oceń - jest poprawa?
krok do przodu to podstawa,
czy te teksty nadal płytkie?
jak kaczątko będą brzydkie?
będą kiedyś wielką mocą?
tylko chyba z Twą pomocą
czy się uda? - czy pomożesz?
o tym pomyśl jeśli możesz,
wiesz to dużo nie kosztuje,
a poprawy dużo czuję,
i różnica niż przed laty,
uwierz widzę - widzę a Ty?
lecz źle robić się przeceniać,
też źle chyba nie doceniać,
prawda leży gdzieś w połowie?
oceń w którym bliżej słowie,
wyraź proszę po swojemu,
jeśli gorzko - spytam czemu.

sobota, 4 lipca 2015

"Rym do Ciotki"

„Rym do Ciotki”

Gdy pomysły - czerpać trzeba,
choć fantazją żyć się nie da,
to chwilami można fruwać,
czytaj cicho - zacznij wczuwać,
choć te teksty nie głębokie,
horyzonty nie szerokie,
to przez chwilę gdzieś odpływam,
zmartwień w chwili tej pozbywam,
w głowie rymy nie problemy,
o nich myśleć wiesz nie chcemy,
w rymach klucz mam do ucieczki,
to lekarstwo jak z apteczki,
od problemów wolna głowa,
bo w niej krążą tylko słowa,
jedno drugie trzecie czwarte,
gdy są razem - coś są warte?
ułożone w kolejności,
jaki humor po nich gości?
ja czasami do nich wracam,
o pięć minut życie skracam,
lepiej mówić przeskakuję,
w świat fantazji gdy wędruję,
czasem lubię siebie czytać,
co w mej głowie siebie spytać,
co myślałem - i tak czemu?
gdy pisałem po swojemu,
co w tej chwili w łbie siedziało,
czy pomysłów będzie mało?
kiedyś się wyczerpią pewnie,
bez namysłu - potajemnie,
wiem nie dadzą ostrzeżenia,
i pozbawią mnie natchnienia,
mózg mój będzie jak roślinka,
pewnie zblednie wtedy minka,
jak nie złożę już dwóch wersów,
jak zabraknie pary słów,
jakiś czas wstecz tak już miałem,
gdy Ci jeszcze nie pisałem,
Tyś na wiersze mym doktorem,
napędowym mym motorem,
po trzech latach urodziło,
bo tak długo nic nie było,
ani pary ani zwrotki,
aż tu nagle rym do Ciotki,
a z tą Ciotką to o Tobie,
złego jest coś w takim słowie?
tak użyłem - pasowało,
chyba Cię to nie bolało?
mówię Tobie w dobry sposób,
pewnie mówi dużo osób,
lecz coś złego? - źle to brzmi?
sama powiedz o tym mi,
się tak więcej nie wyrażę,
jak tak właśnie się okaże,
że to jakoś obraźliwe,
że nieszczere i dotkliwe.

piątek, 3 lipca 2015

"Gdzież wskazówka?"

„Gdzież wskazówka?”

Piszę prawie już dwa lata,
i nie będzie końca świata,
z tego cieszę się że tworzę,
że czasami coś ułożę,
tak jak mówię że czasami,
bawię właśnie się słowami,
się już tekstów nazbierało,
nawet powiem Ci nie mało,
dużo więcej niż tekst jeden,
więcej nawet też niż siedem,
więcej druga niż potęga,
nadal ze mnie niedołęga,
chociaż bawię się myślami,
nie nadążam już za Wami,
gdy się cieszę równym startem,
zawsze kończę to fallstartem,
innym razem start ten prześpię,
gdy w głębokim jestem we śnie,
tak niedobrze i tak źle,
złoty środek gdzież jest gdzie?
gdzież mam szukać? - gdzież wskazówka?
w głowie zgasła mi żarówka,
drogę w życiu co naświetla,
w życiu wszystko mi się tetra,
kiedy będzie tak jak chcemy?
i jest dobrze że powiemy,
chyba chcę za kolorowo,
me marzenia widząc zdrowo,
a to życie a nie bajka,
to jest Polska nie Jamajka,
żyję w Polsce tak wynikło,
wieku ćwierć już ponad pykło,
lepiej tutaj niż gdzieś indziej,
kraju barwy inne przywdziej,
a zrozumiesz o czym mówię,
nie ma mocy w euro stówie,
chciałbym tyle ile trzeba,
nie pracujesz nie masz chleba,
coraz marniej wszystko widzę,
sam czasami siebie wstydzę,
siebie właśnie swoich czynów,
to za duża dawka płynów?
sam już nie wiem obserwują,
gdy spojrzenia się krzyżują,
nagle gasną ich uśmiechy,
mi nie daje to uciechy,
bo już nie wiem - tylko w głowie?
i to fikcja? - kto mi powie?
i to wytwór wyobraźni,
ta choroba - to mnie błaźni,
nad nią czasem brak kontroli,
gdy się gapią to mnie boli,
w głowie pytań wtedy sterta,
co podpowiedź to oferta,
proste męczą mnie pytania,
i pod nosem męczą śmiania.